To jeden z najpopularniejszych zbiorników wodnych w całym województwie - tylko w ten weekend, pod okiem ratowników, kąpało się tu kilka tysięcy osób. Niewielu plażowiczów wiedziało, że pływa w niesprawdzonym przez sanepid kąpielisku.

Zalew jest oddalony o ok. 5 kilometrów od Janowca i 18 km od Puław. Co istotne, jest jedynym tego rodzaju zbiornikiem w pobliżu tych miejscowości, więc chętnie korzystają z niego ich mieszkańcy.

Nie odstraszają ich nawet opłaty, które trzeba wnieść, by móc wejść na plażę. Niewiele osób jednak wie, że chociaż płaci, wypoczywa nad... dzikim kąpieliskiem.

Dlaczego? Bo gmina Janowiec, która zarządza zalewem, nie zwróciła się do sanepidu o pozwolenie na użytkowanie zbiornika.

- Taki wniosek powinien trafić do sanepidu na miesiąc przed rozpoczęciem działalności

- twierdzi Piotr Pietura, powiatowy inspektor sanitarny w Puławach i dodaje:

- Dokonamy oceny, gdy otrzymamy zgłoszenie. Chodzi o to, by zbadać, czy wszystkie parametry wody są spełnione.

- Nie spełniliśmy tylko pewnej procedury - wyjaśnia Maciej Goławski, prezes gminnej spółki Prom z Janowca, która zajmuje się stawem i zapewnia, że priorytetem dla spółki było zapewnienie bezpieczeństwa wypoczywających, a nie uzgodnienia z sanepidem.

Dalszy ciąg artykułu dostępny na stronie Kuriera Lubelskiego Plus

Z regionu

Komentarze (3)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

paragraf (gość)

W Puławach są dwa baseny odkryte do których dojazd jest bez opłat. A opłaty za korzystanie symboliczne.
Prawo powinno obowiązywać wszystkich. Kto zdewastował taki ładny teren ? Kto odpowie za różnego rodzaju choroby?

kiedyś tam byłem i już nie będę (gość)

Dziki kraj i wielkie zdzirstwo płać za wszystko za parkowanie za wejście na piasek to jest chore

Magda (gość)

Kiedyś było pięknie.Teraz w miejscu roślin typowuch dla brzegu,- kostka.
Kto to pozwolił, z zalewu zrobić coś co przypomina zwykły basen.
Nawet nasze dzieci nie chcą tam jeździć.