Sześć samochodów spłonęło w nocy na os. Łegi. Dodatkowo, kilka jest nadpalonych. W sumie zniszczonych jest osiem aut. Ze wstępnych ustaleń policji i straży pożarnej wynika, że samochody zostały podpalone.

Do pożaru doszło około godziny 00:40. - Trzy auta spłonęły przy ul. Tymiankowej, dwa przy Bocianiej i jeden przy ul. Biedronki - informuje Anna Smarzak z lubelskiej policji.

- Na miejscu prowadzone są czynności wyjaśniające przyczyny pożaru i szacowanie strat - dodaje mł. asp. Andrzej Fijołek z KWP Lublin. - Ze wstępnych ustaleń wynika, że przyczyną pożaru było podpalenie.

Ul. Skołuby: Spłonęły dwa samochody (aktualizacja, zdjęcia)

Jak informuje Michał Badach, rzecznik lubelskiej straży pożarnej, w akcji gaśniczej brały udział trzy zastępy straży pożarnej. - Przyjęliśmy zgłoszenie o godz. 0.33. Mieliśmy informację o czterech płonących autach przy ul. Tymiankowej i Bocianiej - mówi Badach. I dodaje: - Sposób działania sprawców był podobny: wybijali szyby w autach po czym wrzucali do środka łatwopalny materiał. Od czterech aut zajęły się cztery następne. Akcja gaśnicza trwała nieco ponad godzinę.

Zniszczone auta to: nissan micra, fiat uno, fiat punto, opel vectra, skoda felicia, bmw, renault laguna i audi a4.

Okoliczni mieszkańcy są w szoku


- O całej sytuacji dowiedziałem się nad ranem, byłem bardzo zaskoczony - opowiada mieszkaniec Tymiankowej. - Sąsiedzi, których auta spłonęły dowiedzieli się o tym już w nocy. Spaliły się: bmw, opel, dwa fiaty - punto i cinquecento, nissan micra. Uszkodzone jest też audi, renault i skoda. Ludzie się teraz boją.



Jak dodaje mężczyzna, w tej okolicy nie jest bezpiecznie: - Już parę lat temu wybili mi tu szybę w aucie. Policja powinna wiedzieć, kto za tym stoi.

Ul. Smyczkowa: spłonęły dwa samochody

- To wielkie nieszczęście. Mojemu sąsiadowi spłonęło auto. Tutaj po osiedlu chodzą takie grupki młodych ludzi. A to wybiją szyby w samochodzie, a to namalują jakieś wulgarne hasła na blokach. Teraz będzie strach zostawić auto - mówi mieszkanka ul. Tymiankowej.

- Razem z sąsiadami trzymaliśmy rękę na pulsie - dodaje pani Barbara, która miała zaparkowane auto kilka metrów od miejsca, gdzie spłonęło bmw. - Z balkonów obserwowaliśmy, czy to nasze auta są zagrożone. W razie potrzeby mogliśmy je w każdej chwili przestawić. To była bardzo emocjonująca noc.

Zdarzenie relacjonuje też nasza Internautka: - Widziałam młodego dresiarza przez okno, jak chodził i puszczał petardy hukowe. Potem zatrzymał się i przykucnął. Samochody zasłoniły mi widok tego, co robił, myślałam, że odpalał kolejną petardę. Odszedł pod budynek przychodni i czekał na coś. Wypłoszył go jakiś samochód wjeżdżający na osiedle. Po 15 min. przyjechała straż do płonącego wozu. Może ktoś z czytelników zna typa, który to zrobił: chłopak przed dwudziestką, ubrany w ciemną kurtkę z kapturem i dresowe jasne spodnie, lekko bujany. Szedł Tymiankową między 0.40 a 0.45 w nocy. Mnie dzieliła zbyt duża odległość, żeby widzieć wyraźnie twarz, którą dodatkowo zasłaniał kaptur - napisała "Obserwatorka".



Wiadomości

Komentarze (0)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!