Wojtek Mazolewski razem z gośćmi i zespołem "Śląsk" wystąpił na głównej scenie Pol'and'Rocka. Jazzowo-rockowy koncert był jednym z największych - pozytywnych - zaskoczeń pierwszego dnia festiwalu. Poza Mazolewskim na scenie pojawili się m.in. Ania Rusowicz, Wojciech Waglewski czy John Porter. Z mistrzem ceremonii i szefem wielkiego projektu nazwanego od płyty - "Chaos pełen idei" - czyli Wojtkiem Mazolewskim rozmawiamy tuż po czwartkowym koncercie.

Rozmawiamy tuż po waszym koncercie na Pol'and'Rocku. Miałem wrażenie, że momentami miałeś ochotę wyskoczyć z tej sceny i rzucić się w widownię.
Polecieć jak ptak! Są takie momenty, które niosą cię. Muzyka, przyjaciele, miłość. Dawało nam to dużo energii do tego, żeby wyrazić to, co nazbieraliśmy wcześniej i chcieliśmy wam przekazać.

Dodatkową energię dał wam też Zespół Pieśni i Tańca "Śląsk". W czasie koncertu obracałeś się w ich kierunku, pokrzykiwałeś na nich. To chyba ich pierwszy koncert przed tak dużą publicznością. Byli stremowani?
Wszyscy byliśmy stremowani, także dlatego że przygotowaliśmy na ten koncert wiele atrakcji. Pozmienialiśmy aranżacje utworów, napisaliśmy nowe nuty dla "Śląska" - żeby wszystko było czymś nowym. Chcieliśmy, żeby to był koncert szczególny. Tak ustaliliśmy z Jurkiem Owsiakiem, kiedy zaproponował nam występ. Zespoły jazzowe nie często grają na tak dużej scenie, gdzie wszystko brzmi inaczej. Dlatego odwracałem się, żeby zobaczyć czy wszyscy czują się dobrze, czy mamy wrażenie, że zmierzamy do tego samego punktu. Taka jest moja rola.

W pewnym momencie role się odwróciły. Zawsze to artystom na Pol'and'Rocku (wcześniej Woodstocku) śpiewa się "sto lat". Dziś to wy zaśpiewaliście Jurkowi Owsiakowi. To hołd dla niego?
Muszę dużo w życiu zapracować, żeby ktoś mi zaśpiewał "sto lat" w takiej sytuacji. Jurkowi to się po prostu należy. Zbyt rzadko doceniamy ludzi, którzy robią tak dużo dla innych. Staram się ten problem uwypuklać. Ten rok brutalnie przypomniał nam o przemijaniu, zabierając najpierw Roberta Brylewskiego, potem Grzegorza Grzyba, Korę i Tomasza Stańkę. To wszystko są legendy, ale nie wszyscy zdążyli być przez nas docenieni. To ważne, żebyśmy wyrażali, że jesteśmy wdzięczni ludziom, którzy tak wiele dla nas robią. Słuchamy ich piosenek, wzruszamy się przy nich, kochamy się przy nich, jednoczymy się przy nich. Powinniśmy doceniać artystów. Nie zawsze rozumiemy, że oni podchodzą na skraj przepaści, żeby zobaczyć to, co będzie za chwilę. W piosenkach, w samych dźwiękach czy nutach, potafią wyrazić to, co wkrótce poczujemy. A czasami potrafią dać nam najpiękniejsze momenty w życiu.

Zaplanowaliście podziękowanie do Owsiaka?
Nie, to wszystko wyszło spontanicznie. Nikt tego wcześniej nie zaaranżował. Byliśmy w stanie oddać cześć i podziękowania Jurkowi za to, co robi od lat. Wielu z nas zastanowiłoby się, czy po takiej fali krytyki, hejtu, często zupełnie nieuzasadnionego, chciałoby jeszcze to robić. Czy chcielibyśmy ryzykować dobro naszej rodziny, dzieci, które pewnie są też szykanowane albo co najmniej pytane o to, co niby złego zrobił twój tata? Słyszą to od osób, których prawdopodobnie nigdy tutaj nie było. Zapraszam ich oczywiście serdecznie bez względu na to, co myślą i robią. Przeżycie tego festiwalu po prostu otwiera i zmienia świadomość nawet najtwardszych osób.

Nie pierwszy raz słyszę na żywo "Chaos pełen idei". Mam wrażenie, że za każdym razem jest to zupełnie inny koncert. Przygotowujecie scenariusze na występy?
Na ten koncert byłem chyba najlepiej przygotowany w życiu. Nie pamiętam, żebym na tyle tygodni - ba, miesięcy - przed koncertem miał w głowie dokładnie to, co będziemy robić. Wiele osób odwodziło mnie od koncepcji, w której wychodzimy na scenę i zaczynamy spokojnie. Do tej pory zawsze ruszaliśmy z kopyta. Chciałem jednak pokazać całe spektrum tego, co jest w tym zespole. Mówię o dynamice, delikatności. Jing-jang miesza się w każdym z nas i wtedy wszystko jest pięknie zrównoważone. Postanowiłem, że zaczniemy od utworu "Roma". Nawet najbliżsi powiedzieli, że może to nie jest najlepszy pomysł. Ale chciałem zaryzykować. Sprawdzić czy publiczność przeniesie się z nami w krainę, gdzie możemy się na chwilę rozpłynąć. Oddać...

... chaosowi pełnemu idei?
Na początku mówiłem ze sceny: "zostańcie z nami, bo tu się wiele jeszcze wydarzy". Chcieliśmy wszystkich uspokoić. Tak, żeby każda emocja mogła się rozegrać. Zróbmy to powoli, na spokojnie, a ogień i tak później będzie.

Zobaczcie rozmowę wideo z Wojtkiem Mazolewskim na Pol'and'Rock Festival 2018:


Przystanek Woodstock od lat opierał się o pięknych i otwartych ludzi, którzy często pokonują wiele kilometrów, żeby pojawić się w Kostrzynie nad Odrą. Naszemiasto.pl jest jednym z patronów medialnych festiwalu. Każdego dnia rozmawiamy z uczestnikami, artystami, fotografujemy pozytywnych ludzi i przygotowujemy relację z Pol'and'Rock 2018.

Więcej naszych materiałów z Pol'and'Rock Festival 2018 znajdziesz także tutaj:
* Pol'and'Rock 2018. Zobaczcie ZDJĘCIA W RAMKACH i Wasze pozdrowienia wideo dla rodziców [ZDJĘCIA,WIDEO]
* Najpiękniejsze dziewczyny na Pol'and'Rock 2018. Oto ładniejsza strona dawnego Woodstocku [ZDJĘCIA]
* Pol'and'Rock 2018, dawny Woodstock. Najciekawsze przebrania podczas 24. imprezy w Kostrzynie nad Odrą [ZDJĘCIA]
* Kąpiel w błocie Pol'and'Rock 2018. Błotne zabawy na dawnym Woodstocku. Tak festiwalowicze radzą sobie z upałami [ZDJĘCIA]
* Naszemiasto.pl na Pol'and'Rock Festival 2018. Owsiak: "Ta gazeta to pamiątka z festiwalu" [ZDJĘCIA]


Pol'and'Rock Festival

Komentarze (2)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!